Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obiad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obiad. Pokaż wszystkie posty

Leczo z tuńczykiem

Leczo na tysiąc sposobów oraz jemu podobne gulasze i sosy do makaronu to chyba najprostszy sposób na szybki obiad na kilka dni, także na wynos. Dzięki magicznemu procesowi zwanemu "przegryzaniem", następnego dnia mogą okazać się nawet lepsze niż świeżo po przygotowaniu.

Latem, kiedy jest dużo sezonowych, tanich warzyw, takie obiady pojawiają się u nas co kilka dni. Tym razem mieliśmy ochotę zamienić kurczaka na coś innego i tak powstało leczo warzywne z tuńczykiem. Jednogarnkowe, proste, szybkie i świetnie zbilansowane. Dodatkowo, nie ma intensywnie rybnego zapachu dzięki czemu dobrze się sprawdza jako danie do lunchboxa do pracy. 
Jeśli ktoś ma więcej czasu, zachęcam do użycia samych świeżych pomidorów, z pominięciem "gotowców". Skład można śmiało modyfikować- wykorzystałam tu też resztkę szparagów z lodówki.

W każdej porcji znajduje się mniej więcej:
430 kcal, 30g Białka, 50g Węglowodanów, 15g Tłuszczu

Składniki na 2 porcje:
- puszka tuńczyka (u mnie: tuńczyk w bulionie)
- 200g passaty pomidorowej (lub puszka pomidorów)
- 2 pomidory
- garść pomidorków koktajlowych
- 1 nieduża cukinia
- 0,5 żółtej papryki
- 40g czarnych oliwek marynowanych
- 40g zielonych oliwek marynowanych
- 1-2 cebule
- 3-4 ząbki czosnku
- 10g oliwy z oliwek
- 20g twardego sera w typie Grana Padano do posypania
- przyprawy (u mnie: sól, pieprz, oregano, słodka papryka)
-100g świderków lub penne pełnoziarnistego


Zdjęcie z góry: leczo z makaronem
Foto: Mocni w Gębie

Jego Wysokość "Tatar z Łososia"


Znalezienie dobrego mięsa na tatara wcale nie jest taką prostą sprawą- musi być świeże i świetnej jakości. Surowizna jest w stanie wybaczyć dużo mniej niż mielone na kotlety, któremu "dzień w tę czy we w tę" może nie zrobić różnicy.
Tak samo sprawa wygląda z rybą- taka do tatara powinna jeszcze lekko trzepotać ogonem ;)
"Ale co, jeśli nie mam akurat możliwości nabycia ryby ze sprawdzonego źródła a chciałbym wprawić teściową w osłupienie efektownym i smacznym daniem?"- spytacie. Otóż, powiadam Wam: użyjcie ryby wędzonej!

zdjęcie: tatar z łososia w różnych ujęciach
foto: Mocni w Gębie

Pikantny krem z dyni i pieczonego czosnku z nachos

Do tej pory krem z dyni robiłam zawsze w wersji korzennej- z imbirem, cynamonem, gałką muszkatołową... Był pyszny i na pewno będę go przygotowywać nadal, ale tym razem miałam ochotę na coś o mniej orientalnej, a bardziej zdecydowanej, nieco meksykańskiej naturze. Tak powstała gęsta, rozgrzewająca, mocno paprykowa zupa dyniowa o wyraźnym aromacie pieczonego czosnku i z  dużą ilością wędzonych nut.

Wbrew pozorom, bardzo ważnym elementem tego dania są nachos, które nie tylko zapewniają chrupiący element, przyjemnie odcinający się od jednolitej, kremowej konsystencji zupy, ale też ciekawie podbijają smak.


Zdjęcie: krem z dyni, propozycja podania
Foto: Mocni w Gębie

Penne ze szparagami i szynką parmeńską

Kiedy za oknami panują tropikalne upały a w mieszkaniu jest trochę jak w szklarni, nie mam wcale ochoty na konkretne, mięsne obiady a coś jednak jeść trzeba. Zdecydowanie lepiej sprawdzają się dania lżejsze, nadające się do spożycia w temperaturze pokojowej i najlepiej jeszcze zawierające sporo sezonowych warzyw. Od paru dni chodziło za mną Aglio E Olio (prosty makaron z oliwą, czosnkiem i chilli) ale jakoś nie do pomyślenia wydało mi się, żeby nie dodać tam czegoś jeszcze. I tak, z najprostszego ze wszystkich makaronu, powstała wersja "na wypasie", z pysznymi dodatkami. Bez problemu jestem w stanie przygotować to w danie w mojej mikro- kuchni, nie generując jednocześnie specjalnie dużego bałaganu i nie używając dużej ilości naczyń więc już w ogóle jestem w nim zakochana :)
Łapcie i jedzcie, póki jeszcze są szparagi! 

zdjęcie: penne ze szparagami i szynką parmeńską
Foto: Mocni w Gębie

Micha Obfitości

Bardzo długo uczyłam się jeść śniadania i zdecydowanie bardziej odpowiadało mi zawsze rozpoczynanie dnia od kawy. Po jakimś czasie okazało się jednak, że porządny poranny posiłek zdecydowania ułatwia racjonalne odżywianie się przez resztę dnia. 

A jeśli dzień jest długi i pełen wyzwań to fantastycznie sprawdza się w tej roli białkowo- tłuszczowa micha pełna dobroci. Jest kolorowa, łatwa w przygotowaniu i bardzo sycąca. Po takim śniadaniu bez problemu można wytrzymać pół dnia. Sprawdza się też jako lunch albo obiad.  


zdjęcie: mix sałat z jajkami, boczkiem i warzywami
Foto: Mocni w Gębie


Biała kiełbasa z morelami i prądem

Ten przepis, jak wiele innych, powstał w obliczu pustej lodówki. Pierwotny plan był zupełnie inny ale okazało się, że do jego realizacji brakuje połowy składników a chętnych na wycieczkę do sklepu brak. Po szybkim przeglądzie szafek i barku (!) postanowiliśmy pójść na żywioł i tak pojawiła się ona- biała kiełbasa z konfiturą z czerwonej cebuli i suszonych moreli z niewielkim alkoholowym twistem. Od tej pory to nasza ulubiona wersja białej, nie tylko na święta.

zdjęcie, kiełbasa biała z puree selerowym
foto: Mocni w Gębie

Tym razem zdecydowaliśmy się jako dodatek przygotować puree z selera z dodatkiem chrzanu, żeby odrobinę zrównoważyć słodkość konfitury no i żeby było trochę bardziej świątecznie. Bez problemu możecie ją też podać ze zwykłymi tłuczonymi ziemniakami albo czyś zupełnie innym- można kombinować do woli. Może tylko nie marchewka albo bataty bo będzie już trochę za słodko.

Bistro Wczasy czyli Mocni w królestwie wafli

Odwracacie wzrok na widok gofrokształtnych cegieł spotykanych latem w miejscowościach turystycznych? Obiecaliście sobie, że piękny zapach z budki już nigdy więcej nie skłoni Was do zakupu bezsmakowego, posypanego cukrem pudrem kawałka kartonu? Mam dla Was wspaniałą wiadomość: to nie jest tak, że już nigdy w życiu nie zjecie porządnego gofra! Po prostu musicie wybrać się tu- do "Bistro Wczasy". 

Nie tak dawno jeszcze ociekające kiczem i jedzeniową bylejakością Brzeźno, zaczyna rozwijać się kulinarnie w bardzo ciekawym kierunku. Poza sezonowymi budami, z bardzo różnej jakości jedzeniem, coraz łatwiej trafić tam na coś ciekawego i satysfakcjonującego. Jednym z takich miejsc jest, na pewno, Bistro Wczasy- pierwszy w Trójmieście autorski wafflehouse. Znajdziecie tu nie tylko wytrawne i słodkie odsłony wafli ale też milkshake, zupę, lemoniadę i ciepłe napoje. 
Sprawdziliśmy ich już trzy razy, więc z czystym sumieniem możemy wyciągnąć jakąś wiarygodną średnią :)


foto: Mocni w Gębie

Żabusia. Niespodzianka ukryta na blokowisku.

Środek osiedla- blokowiska. Wielka betonowa płyta góruje nad całą resztą upstrzonego roślinnością krajobrazu. W okolicy sklep z owadem, apteka dumnie chwaląca się tanimi lekami dla seniorów i pawilony z małymi sklepikami, których szyldy informują nas o "najnowszej kolekcji" (tylko nie wiadomo czyjej, bo ekspozycja jest rodem z ryneczku) i "super promocji" (napis umieszczony na stałe na szybie). Po chodniku niespiesznie spaceruje starsza pani z małym pieskiem, a zaraz za nią zamaszystym krokiem przemieszcza się łysiejący dżentelmen w świecącym, poliestrowym garniturze o zbyt szerokich nogawkach...
Atmosfera z pogranicza PRLu i lat 90 jest w okolicy wyjątkowo gęsta. Nie spodziewaliśmy się więc niczego ponad meduzę z lunetą, no może śledzia albo sałatki jarzynowej. Wręcz już nawet pogodziliśmy się z tą myślą, a tu nagle takie rozczarowanie :)
Mieliśmy wejść na chwilę, na zupę. Zostajemy na stałe. Żabusia nakarmiła nas smacznie i zaskakująco.

Pierwszym zaskoczeniem była informacja, że restauracja brała udział w "Smakach Gdańska" i menu z tego wydarzenia dostępne jest na co dzień w lokalu. My jednak postanowiliśmy zacząć od klasycznej karty i wystartowaliśmy z TATAREM (17zł) i PIEROŻKAMI GYOZA (16zł) Jedno i drugie było pyszne. Jedzenie surowej wołowiny praktykuję od bardzo niedawna, dlatego nadal podchodzę do takich dań ze sporą dozą ostrożności. Tu ostrożność okazała się na wyrost, bo tatar był drobno siekany i ze sporą ilością dodatków, co bardzo mi odpowiadało. Podano go z żółtkiem przepiórczym, ogórkiem, cebulką, anchois, ciemnym pieczywem i masłem. Pycha.


foto: Mocni w Gębie

Ping Pong Serwuje! Azja we Wrzeszczu.


Ping Pong to jedna z jedzeniowych możliwości dla mieszkańców i bywalców gdańskiego Garnizonu we Wrzeszczu. Multiazjatyckie bistro, w którym karmi i szefuje YeWei Quan, zapadło nam już kiedyś w pamięć bardzo udanym ramenem i pad thaiem, postanowiliśmy więc wrócić i rozprawić się z resztą karty.


foto: Mocni w Gębie

Wnętrze Ping Ponga jest jasne, miłe i niezobowiązujące- od wejśćia wita nas czerwony neon "NI HAO" i jest to swego rodzaju obietnica :)
Ciekawa jest koncepcja składania zamówień: na stoliku lądują kartki z menu i ołówki, a naszym zadaniem jest zaznaczenie w tabelce, które pozycje i w jakiej ilości chcielibyśmy zamówić. Obsługa jest sympatyczna i pomocna, a zapachy dobiegające z kuchni zachęcają do zaglądania w talerze dostarczane do sąsiednich stolików.

Jurta. Chinkali, pielmieni, czebureki i pierogi.

Przy okazji otwarcia drugiej w Trójmieście Jurty postanowiliśmy przetestować w końcu obie lokalizacje. O sopockim barze z autentycznym, niewydumanym jedzeniem i domową, sielankową atmosferą mówiło się na mieście od jakiegoś czasu, zwłaszcza w kontekście chinkali- gruzińskich sakiewek z mięsnym farszem i ziołami. Wiedzieliśmy więc, że kwestią czasu jest, zanim tam dotrzemy.


Foto: Mocni w Gębie

PG4 Mamy w Gdańsku nowy browar

PG4 czyli Browar na Podwalu Grodzkim 4 otworzył się w piątek, 26 Maja. Nie pchaliśmy się na otwarcie, nie chcąc ugrzęznąć wśród dzikich tłumów, ale wybraliśmy się tam w niedzielę, gdy kurz po hucznym piątku zdążył już opaść. Byliśmy strasznie ciekawi piwa i kuchni, ale też efektów ciągnącego się w nieskończoność remontu starego, przydworcowego budynku. To zawsze wielka frajda znaleźć się w takim porządnie odrestaurowanym miejscu, które wcześniej przez długi czas wołało o pomstę do nieba.


foto: Mocni w Gębie


Kaszotto z grzybami i kurczakiem

Przed Wami kolejna potrawa z kategorii "O kurde, trzeba coś zrobić na obiad, no to zobaczmy co mamy w lodówce...". Całe szczęście, efekt okazał się super, więc to połączenie na pewno na stałe zagości w naszej kuchni. Wielką zaletą tego dania jest niewielka ilość generowanego w czasie przygotowań bałaganu (w małej kuchni to podstawa), szybkość przygotowania i elastyczność receptury- ja dodałam akurat takie składniki, bo takie miałam, ale śmiało można kombinować i efekty, prawdopodobnie, będą nadal zadowalające.
Do dzieła!


Foto: Mocni w Gębie

Składniki (2 porcje):

Pietruszka Głupcze! Sałateczka, że palce lizać.

Wiem, że zima ale jakichś warzywek to by się jednak czasem zjadło. Dziś mam dla Was sałateczkę. Jest obłędnie zielona, odświeżająca, lekka i ma milion witamin i innych zdrowych elementów. Zielenina, kasza jaglana, chuda ryba i pyszny cytrynowy sosik. Sama dobroć. 
 
Foto: Mocni w Gębie

Składniki:
70-100g wędzonego fileta z pstrąga
2 sporę pęczki natki pietruszki
25-40g kaszy jaglanej
1/2 małej cebuli (może być czerwona)
1/4 papryczki pepperoni (można pominąć)
1 ząbek czosnku
1 czubata łyżeczka miodu
2 łyżki oliwy
sok z 1/2 cytryny
świeżo mielony pieprz
sól 

Mercado we Wrzeszczu. Sączymy winko i skubiemy tapasy [lokal zamknięty]

Dieta dietą, ale jeśli ktoś kocha jedzenie tak jak my, nie jest w stanie całkowicie zrezygnować z dogadzania sobie. Wszystko ładnie, pięknie- ja wiem, że sałata z pestkami i granatem może smakować obłędnie, ale spójrzmy prawdzie w oczy: niektórych smaków nie da się zastąpić. Zresztą, moim zdaniem, to nie o to chodzi, żeby wyrzekać się czegoś, co darzy się głębokim uczuciem. Chodzi o to, żeby zachować umiar i zdrowy rozsądek. Bo wszystko jest dla ludzi...

Domowy Reuben z legendarnego Pastrami

Jakiś czas temu chwaliłam się na facebooku, że obżeramy się w domu Reubenami z pyszną wołowiną. Tymczasem artykuł o krakowskim Pastrami pojawił się w najnowszym miesięczniku Kuchnia i stał się impulsem dla niniejszego posta. Okazuje się, że nie tylko my doceniliśmy walory wołowego mostka. 

Podobno dokonaniami dwóch mistrzów Pastrami, poza redakcją Kuchni, zachwycił się także najsłynniejszy włoski rzeźnik, Dario Cecchini. W tej chwili Pastrami Deli szturmem zdobywa serca wielbicieli nowojorskich kanapek i wołowej, peklowanej wędliny, zarówno w Polsce jak i za granicą. 

Abyśmy mogli cieszyć się za każdym razem tą samą wysoką jakością produktu, mięso, z którego wykonane jest Pastrami odbyć musi daleka drogę- krowy hodowane są na Warmii, rzeźnik urzęduje pod Częstochową, a końcowa obróbka i wędzenie odbywają się w Andrychowie. 
Z tych dobroci korzystają restauratorzy, szefowie kuchni i amatorzy dobrego jedzenie z całej Polski- także w paru lokalach w Trójmieście zjemy kanapki z krakowską wędliną. 


foto: Mocni w Gębie
Zamówione przez internet Pastrami ląduje u nas następnego dnia po zamówieniu, a minimalna ilość, jaką możemy zamówić to 1kg. Przy pierwszym zamówieniu popełniliśmy błąd strategiczny i postanowiliśmy zamówić paczkę na spółkę ze znajomymi. Bo drogo, bo na próbę, bo nie wiadomo czy to dobre...
Spieszę donieść, że BARDZO dobre i wcale nie tak drogo jeśli weźmiemy pod uwagę jakiej jakości produkt otrzymujemy i jak kosztowny jest sposób jego przygotowania. Oczywiście nikt nikogo do niczego nie zmusza i jeżeli 120zł/kg (z przesyłką 140zł) to dla kogoś nadmiar szaleństwa, nic nie stoi na przeszkodzie, by poprzestał na Polędwicy Sopockiej z marketu. 

Moim zdaniem można od czasu do czasu zaszaleć i zamiast iść do knajpy na obiad, zamówić sobie Pastrami. Pamiętajcie tylko, że produkt, który dostajemy, jest mocno sprasowany i kilogram wędliny objętościowo nie robi jakiegoś specjalnego wrażenia- mieliśmy spory problem, żeby jakoś uczciwie podzielić się naszym, zakupionym na spółkę, kilogramem, bo jak już zobaczyliśmy jak wygląda, to każdy chciał całość dla siebie :)

Kończąc wstęp, zapraszam na naszą, domową wersję najsłynniejszej kanapki z Pastrami, czyli Reubena.


Składniki (2 kanapki):

- 350g Pastrami
- 4 kromki dobrego chleba żytniego na zakwasie
- 120g kapusty kiszonej
- 2 duże plastry gruyere'a lub innego ostrego w smaku sera
Sos:  - 2 łyżki majonezu
         - 2 łyżeczki ketchupu
         - 3 łyżeczki chrzanu ze słoiczka (ale takiego z wysoką 
            zawartością chrzanu
         - 1/2 łyżeczki sosu Worcestershire
         - sól
         - pieprz
         - duża szczypta pieprzu cayenne


foto: Mocni w Gębie

Dorsz z kurkami na puree marchewkowym

To jest takie dobre, że pospadają Wam kapcie. Serio. 

foto: Mocni w Gębie

Składniki na 2 osoby:
- 300g polędwicy z dorsza (2 kawałki)
- 400g marchewki
- 80g kurek
- 2-3 łyżki masła
- łyżka oliwy z oliwek
- łyżeczka papryki słodkiej
- łyżeczka rozmarynu
- 1/2 łyżeczki papryki wędzonej
- 2 szczypty gałki muszkatołowej
- 1 ząbek czosnku
-  3-4 łyżki mleka
- 2-3 małe plasterki papryki pepperoni
- sól
- pieprz 
- kiełki rzodkiewki lub pora

marynata do ryby:
- 1 łyżka oliwy z oliwek
- 1 ząbek czosnku
- skórka z 1/4 limonki
- 1/2 łyżeczki tymianku


Makaron z bobem i kurkami

To się po prostu nie może nie udać. Kurki, bób, masło, czosnek... Obłęd! Zapraszam.

foto: Mocni w Gębie
Składniki (1 duża porcja)

Kurczak w mleku kokosowym z ziemniakami i fasolką

Bardzo przyjemna, lekka potrawka na bazie młodych warzyw i delikatnego mięsa. Ziemniaki można spokojnie podgotować wcześniej- jeśli są dobrej jakości nic się im nie stanie jeżeli poczekają jakiś czas na resztę dania. Okazała się jadalna zarówno na zimno jak i na ciepło, choć gdybym miała wybierać, to jednak wolę ją w wersji typowo obiadowej, czyli jako gorący posiłek.

foto: MocniwGębie
Składniki (2 osoby):

Szparagi zapiekane w szynce

To już naprawdę ostatni dzwonek na szparagi. Prawie nigdzie ich już nie ma, ale ponieważ udało mi się jeszcze dopaść pęczek oliwkowych, zrobiliśmy z nich arcyprostą i superpyszną kolację. Jest tu tak mało filozofii, że poważnie się zastanawiałam, czy w ogóle podawać na to danie "przepis". Jest proste jak konstrukcja cepa. Jeśli uda Wam się jeszcze upolować szparagi, nie pożałujecie podając je w ten właśnie sposób.

foto: MocniwGębie

Składniki: