Pokazywanie postów oznaczonych etykietą restauracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą restauracja. Pokaż wszystkie posty

Szybko, dużo, tanio- Asia Hoanmy na Przymorzu

"Pierwszy raz zdarzyło mi się coś podobnego...
Zjedliśmy w tym miejscu po raz pierwszy. Opinia? Jest ok ale d**y nie urywa.
Poszłam drugi raz. Załamka. Awantura przy wydawaniu zamówienia, paskudna zupa i śmierdzący stęchlizną makaron. Wróciłam do domu i w postaci recenzji wylałam z siebie całą gorycz po tym przykrym doznaniu. A potem postanowiłam poczytać opinie w sieci... Poczytałam, ochłonęłam i doszłam do wniosku, że to jednak nie byłoby do końca w porządku, żeby tak po jednej kiepskiej wizycie zjechać ich od góry do dołu.
Poszłam trzeci raz... I zjadłam przepyszną zupę i całkiem przyzwoitego kurczaka. I co ja mam teraz o nich napisać?!"

Wasze podpowiedzi pod tym wpisem na fb były oczywiście szalenie pomocne... ALE

Pokusiłam się jednak o własne rozwiązanie: opowiem po prostu krótko co było dobrze, co było źle, na co uważać itp. Chyba będzie to najbardziej czytelna, a z drugiej strony, najmniej krzywdząca dla lokalu metoda na przybliżenie Wam tego miejsca. A o tym, czy się tam wybrać i co ewentualnie tam zjeść, każdy zadecyduje we własnym zakresie- nie będę Wam życia układać ;)


 Asia Hoanmy, foto: Mocni w Gębie

Żabusia. Niespodzianka ukryta na blokowisku.

Środek osiedla- blokowiska. Wielka betonowa płyta góruje nad całą resztą upstrzonego roślinnością krajobrazu. W okolicy sklep z owadem, apteka dumnie chwaląca się tanimi lekami dla seniorów i pawilony z małymi sklepikami, których szyldy informują nas o "najnowszej kolekcji" (tylko nie wiadomo czyjej, bo ekspozycja jest rodem z ryneczku) i "super promocji" (napis umieszczony na stałe na szybie). Po chodniku niespiesznie spaceruje starsza pani z małym pieskiem, a zaraz za nią zamaszystym krokiem przemieszcza się łysiejący dżentelmen w świecącym, poliestrowym garniturze o zbyt szerokich nogawkach...
Atmosfera z pogranicza PRLu i lat 90 jest w okolicy wyjątkowo gęsta. Nie spodziewaliśmy się więc niczego ponad meduzę z lunetą, no może śledzia albo sałatki jarzynowej. Wręcz już nawet pogodziliśmy się z tą myślą, a tu nagle takie rozczarowanie :)
Mieliśmy wejść na chwilę, na zupę. Zostajemy na stałe. Żabusia nakarmiła nas smacznie i zaskakująco.

Pierwszym zaskoczeniem była informacja, że restauracja brała udział w "Smakach Gdańska" i menu z tego wydarzenia dostępne jest na co dzień w lokalu. My jednak postanowiliśmy zacząć od klasycznej karty i wystartowaliśmy z TATAREM (17zł) i PIEROŻKAMI GYOZA (16zł) Jedno i drugie było pyszne. Jedzenie surowej wołowiny praktykuję od bardzo niedawna, dlatego nadal podchodzę do takich dań ze sporą dozą ostrożności. Tu ostrożność okazała się na wyrost, bo tatar był drobno siekany i ze sporą ilością dodatków, co bardzo mi odpowiadało. Podano go z żółtkiem przepiórczym, ogórkiem, cebulką, anchois, ciemnym pieczywem i masłem. Pycha.


foto: Mocni w Gębie

PG4 Mamy w Gdańsku nowy browar

PG4 czyli Browar na Podwalu Grodzkim 4 otworzył się w piątek, 26 Maja. Nie pchaliśmy się na otwarcie, nie chcąc ugrzęznąć wśród dzikich tłumów, ale wybraliśmy się tam w niedzielę, gdy kurz po hucznym piątku zdążył już opaść. Byliśmy strasznie ciekawi piwa i kuchni, ale też efektów ciągnącego się w nieskończoność remontu starego, przydworcowego budynku. To zawsze wielka frajda znaleźć się w takim porządnie odrestaurowanym miejscu, które wcześniej przez długi czas wołało o pomstę do nieba.


foto: Mocni w Gębie


Mercado we Wrzeszczu. Sączymy winko i skubiemy tapasy [lokal zamknięty]

Dieta dietą, ale jeśli ktoś kocha jedzenie tak jak my, nie jest w stanie całkowicie zrezygnować z dogadzania sobie. Wszystko ładnie, pięknie- ja wiem, że sałata z pestkami i granatem może smakować obłędnie, ale spójrzmy prawdzie w oczy: niektórych smaków nie da się zastąpić. Zresztą, moim zdaniem, to nie o to chodzi, żeby wyrzekać się czegoś, co darzy się głębokim uczuciem. Chodzi o to, żeby zachować umiar i zdrowy rozsądek. Bo wszystko jest dla ludzi...

Nie znam się, to się wypowiem... Sopocka afera z piersią w tle

Od paru dni wszystkie bardziej i mniej kolorowe gazety i portale, ku uciesze wszystkich trolli, pieniaczy i hejterów, krzyczą głośno o historii małej dziewczynki, która za sprawą całego zamieszania do końca życia zostanie prawdopodobnie "tą, która wyrosła w cieniu afery piersiowo-restauracyjnej". Pominę już milczeniem fakt, że chyba rzeczywiście nikt się specjalnie nie przejął w tym wszystkim samym dzieckiem, które, jak wynika z najnowszych informacji, z głodu nie umarło i jakiejś szczególnej traumy też nie przeżyło (choć tego jeszcze nie wiemy, zaczekajmy na opinię biegłego psychologa- żarcik taki). Szkoda malucha. Za 18 lat zobaczymy jej zdjęcie w jednym z kolorowych czasopism z podpisem "Marcysia*, 15l, jako dziecko została nakarmiona na krześle w pobliżu toalety". Tak, robię sobie żarty, bo w gruncie rzeczy mnie to zajście trochę bawi.

"Świat jest moim wyobrażeniem" czyli gofry i nowojorskie bajgle od Schopenhauera w Gdańsku

Serwujący gofry, bajgle w nowojorskim stylu, domowe lemoniady i piwo Schopenhauer otworzył się w centrum Gdańska dwa tygodnie temu. Filozof zajął dwupoziomowy lokal po działającym wcześniej przez wiele lat pubie Duszek, przy ulicy Świętego Ducha. W związku z tym, że gofry (te dobre, nie kartonowo-ceglane paskudy oferowane na większości deptaków w sezonie wakacyjnym) zawsze zajmowały szczególne miejsce w naszych serduszkach, postanowiliśmy natychmiast wybrać się na przeszpiegi. 

foto: Mocni w Gębie

W związku z piękną pogodą i trochę lepszym światłem do zdjęć,

"Gdzie jest świnka morska?" czyli La Marea- restauracja peruwiańska w Sopocie

Świnka morska jest w zoo i tam zostanie jeszcze długo, ale po kolei...

Na tle innych kuchni narodowych dostępnych w Trójmieście, kuchnia peruwiańska brzmi wyjątkowo egzotycznie. Być może się mylę, ale w dalszym ciągu brakuje u nas szerszej oferty kulinarnej z rożnych stron świata. Zdaję sobie sprawę, że otwarcie takiego lokalu wiąże się prawdopodobnie z większym ryzykiem, niż kuchni "z czterech stron świata", fusion czy kolejnej restauracji włoskiej lub serwującej sushi, której potrawy prawie wszystkim będą odpowiadać. Nasze podejście powoli ulega jednak pewnym zmianom. Robimy się coraz odważniejsi- otwarci na nowe smaki. Coraz częściej widać też rodziców zachęcających dzieci do eksperymentowania z jedzeniem i podejmujących cierpliwe próby wpojenia swoim pociechom, że parówka z frytkami czy nuggetsy z ketchupem to nie jedyne potrawy jakimi  warto się zainteresować. Pozostaje mieć nadzieję, że te zmieniające się trendy sprawią, że lokali z ciekawymi, egzotycznymi i dziwnymi kuchniami narodowymi i regionalnymi będziemy mieli coraz więcej.

A teraz do rzeczy.
W restauracji La Marea gościliśmy dwa razy- za każdym razem dziełem przypadku. Nie jest to kuchnia, którą wybierałabym na co dzień ale taka, do której chętnie będę wracać regularnie.